UPADŁO

Uncategorized

0 komentarze

MOTYL

zdjęcie-4

0 komentarze

GUZIK

guzik

Była sobota, brałam udział w spotkaniu towarzyskim, które z założenia miało być udane, więc że takim jest, trochę udawałam. Trochę też się śmiałam, bo wiele się na nim śmiano, wypuszczano z siebie tym śmiechem powietrze, wraz z nim tytoń, wiele się śmiano, wiele mówiono, o wszystkim czy też o niczym i że ja też miałabym coś do powiedzenia, powiedziałam w którymś momencie, jeśli tak sobie pierdolimy, mówimy o

dupie. Mogłabym powiedzieć coś o odbycie, powiedziałam, jako że w odróżnieniu od innych, odróżniało mnie to, że byłam dosłowna, więc kiedy mówiono o dupie, też chciałam coś o niej powiedzieć, od siebie. Zaczęłam więc opowiadać o odbycie, a na niemal wszystko, co mówiłam, reagowano śmiechem (śmiech), nawet, kiedy mówiłam o tym, co nieśmieszne. Że miałam kiedyś tak z odbytem (śmiech), że krwawił (śmiech), w skutek, jak się dowiedziałam, albo uprawiania seksu analnego (śmiech), albo też uporczywych zaparć (śmiech), które to kiedyś miewałam (śmiech), a o które to zaparcia mnie zapytano, czy też mając je, czy też przy tym pierdziałam (śmiech) i czy to, co chcę powiedzieć, zapytano mnie, to będzie o pierdzeniu (śmiech), bo jeśli tak, to ależ, powiedziano, się zapowiada (śmiech)! I słuchano.

 Więc z tym odbytem (śmiech), który krwawił (śmiech śmiech), udałam się do lekarza od odbytów, u lekarza tego, opowiadałam, że się rozebrałam, że rozebrałam się przed nim (śmiech) i że przed nim uklękłam (śmiech), by ten mógł mnie tam (śmiech) zbadać, na co, kiedy to powiedziałam, chciano wiedzieć, czy wtedy, czy to wtedy pierdnęłam (śmiech)? Odpowiedziałam, że nie i że, gdyby ktoś chciał wiedzieć (śmiech śmiech śmiech), to było mi wtedy tak, jak jest mi zawsze, kiedy się we mnie, jakby nie było wbrew mnie, zagląda (śmiech), że jest mi wtedy tak, że wolałabym, by we mnie nie zaglądano (śmiech). No i kiedy klęczałam przed tym lekarzem od

odbytu (śmiech) – czy wtedy, zapytano mnie, pierdnęłam (śmiech)? Odpowiedziałam, że nie, że wtedy ten lekarz powiedział, że albo w skutek uprawiania seksu analnego (śmiech), albo uporczywych zaparć (śmiech), mam w tym odbycie guza (śmiech), guzka, no, taki guzik, którego nie powinnam w nim mieć (śmiech). Umówiłam się z nim na tego guzka usunięcie, na następną wizytę, na której już nie klęczałam przed lekarzem (śmiech), ale przed nim leżałam (śmiech) i – nie, nie, nie – uprzedziłam, że wtedy też nie pierdnęłam (śmiech), wtedy lekarz rozsunął mi

pośladki (śmiech) tak, jak jeszcze nigdy nie miałam ich rozsuniętych (śmiech), że każdy z nich przykleił do leżanki, na której leżałam (śmiech) taśmą (śmiech), by się nie schodziły, gdyż mogłoby to utrudnić mu usunięcia guza, którego zaczął wreszcie usuwać (śmiech) – czy wtedy już pierdnęłam (śmiech), chciano wiedzieć? Nie. Wtedy wystawiona byłam na widok, przed oczyma miałam okno, przez które nikt mnie nie widział i ja niczego nie widziałam; chyba też mdlałam.

Czy wtedy pierdnęłam? Nie, wtedy lekarz usunął mi tego guza, a usuwając go, opowiadałam, a właściwie, kiedy już był go usunął, zadał mi pytanie, jakiego nikt nigdy mi nie zadał. Pytanie, na które nie mogłam mu odpowiedzieć, gdyż nie chciałam, a może dlatego, że nie wiedziałam… Czy wtedy pierdnęłam? Chciano wiedzieć, gdy ja chciałam opowiedzieć o tym pytaniu, że było to pytanie, jakiego nikt mi nie zadał. On zadał mi je, zszywając mnie! I że usłyszawszy je czy też odpowiedziawszy wreszcie na nie, że kiedy na nie odpowiedziałam, zdaje się, że wtedy z bólu, nie pytajcie mnie, jakiego, zemdlałam.

Więc chciałam opowiedzieć o tym pytaniu, po to opowiadałam o tej dupie, tym odbycie, by opowiedzieć o tym pytaniu, ale kiedy znów mnie o to, czy to wtedy, czy nie wtedy pierdnęłam, zapytano, wtedy, wtedy, odpowiedziałam, to było wtedy.

Że wtedy, i roześmiano się na to wtedy i ja chyba też się uśmiechnęłam, śmiałam się, kiedy się śmiano i kiedy mówiono też, że musimy, musimy znowu się spotkać (śmiech).

0 komentarze

DZIEŃ

zdjęcie 3

0 komentarze

YOU

zdjęcie 5

0 komentarze

COŚ

swastyka

Jeśli nie widzisz tu nic, to też jest coś.

0 komentarze

ÓSEMKA

osemka

Wybudziłam się ze snu, z którego zdawało mi się, że się nie wybudzę; śniło mi się, że śpiewam znany wszystkim utwór, taki śpiewany przez wszystkich, ja jednak – w tym śnie – jak nikt go śpiewałam. Robiłam to cicho, gdy inni głośno i nikomu się to nie podobało. Śpiewam go cicho, mówiłam wtedy, bo każdy śpiewa go głośno. Każdy śpiewa go głośno, bo nikt nie śpiewa go cicho, odpowiadano. I na to nic już nie odpowiedziałam, także dlatego, że się obudziłam – wybudził mnie ze snu ząb, który w tych dniach nocami mi wyrastał. Ten, który nie każdemu wyrasta.