UPADŁO

0 komentarze

SZKŁO

zdjęcie-5

0 komentarze

NAGRODA

klucze

0 komentarze

BAL

Bal

Popatrz, popatrz na mnie, wołała matka, która – jak to matka – nie była tym, kim być mogła i która tego – bym taka, jak ona była – nie chciała, a mimo to – popatrz, patrz na mnie, wołała, a ja patrzyłam na nią, kiedy wykonywała tę fotografię, tak poruszoną, gdyż już wtedy byłam w ruchu, pomiędzy byciem jej potwierdzeniem

a zaprzeczeniem. Matka też była – poruszona tym, że już jutro będę wiedziała to, co ona wiedziała już dzisiaj, że kimkolwiek w dniu, w którym przebrani za kogoś, kim chcielibyśmy być, byliśmy, tym nie będziemy, gdyż wszyscy jesteśmy tylko tym, kim jesteśmy, mężczyznami, kobietami, zjadaczami chleba z solą, nikt nie jest, choćby chciał, Indianinem czy Kowbojem.

Że też nikt z nas nie chciał być wtedy, powiedziałam do męża, Serbem albo Bośniakiem, wszyscy chcieli być bohaterami – też złodziejami albo robakami z odwłokami, wszystkim! Wszystkimi, byle nie własnymi ojcami i

matkami, którzy sobą także być nie chcieli, widzieliśmy to w nich.

Że też to za nich, powiedziałam do męża, się tego dnia nie przebraliśmy, mielibyśmy wiele za uszami, odpowiedział, włosów. I papierosów. I moglibyśmy po siebie samych nie przychodzić, nie odbierać się z przedszkola. Że też nasze dzieci, powiedziałam do męża! Oby, żeby nie chciały być nami, na co mąż odpowiedział, że oby, żeby, a jeśli będą, powiedział, to będą – podpalaczami zdjęć, na których po raz pierwszy i ostatni wszyscy byliśmy tacy, jacy chcielibyśmy

być.

0 komentarze

JEZUS

krzyzyk

0 komentarze

MOTYLEK

zdjęcie 1(2) 2

0 komentarze

ŁYŻKA

lyzka

Z Polski wyjeżdżam, gdy jestem już tak głodna, że głód, który odczuwam, jest większy niż bułka z kotletem, niż Warszawa. Wyjeżdżam z niej po zdrowie, poza nią jest inne ukształtowanie terenu, w linii prostej od niej jest Berlin, w którym powietrze jest takie, że już nie kurczą mi się oskrzela, że rozszerzają mi się w Berlinie, jak mówi mąż, nogi. Ale i usta, a! Kiedy chodzę po nim i widzę – te wzory, te kolory!

Ależ ja byłam głodna. Ależ zgłodniałam w Berlinie, do którego wzięłam z sobą kanapki z masłem i żółtym serem, z którego wzięłam je z powrotem do Warszawy, w niej nakarmiłam nimi chude koty czy dzieci zdychające pod kościołami katolickimi. Taka głodna byłam w Berlinie! A ile w nim było tego, nowego.

Były tez lody o smakach, jakie w Polsce nie występują, gdyż kto by je kupował. Wciąż je z mężem jedliśmy i o nich mówiliśmy, chyba że znów je jedliśmy, a przy nas jedli je Palestyńczycy z Izraelitami i chłopcy ze swoimi mężczyznami, no w ogóle, wszyscy je jedliśmy, waniliowe, śmietankowe, jedliśmy je ustami, a nawet rękami (rękoma) i nogami, o czym opowiadaliśmy z mężem znajomym w Warszawie, jedząc coś tam gdzieś tam – sztućcami, że gdzieś jest tak, jak nie jest u nas, a łyżka na to nie

możliwe.

0 komentarze

MISIEK

zdjęcie-4

Strony:«123456789...39»